Dzisiaj jest: 7 Grudnia 2021    |    Dziś imieniny obchodzą: Agata, Ambroży, Marcin

SuperGOL #57 - piłkarski magazyn regionu radomskiego

poniedziałek, 01 maj 2017 16:16
Dział: SuperGOL
Autor 

Zapraszamy na kolejną odsłonę magazynu SuperGOL, w którym sprawdzamy, jak poradziły sobie w weekend drużyny piłkarskie regionu radomskiego.

 

II LIGA

Magazyn „SuperGOL” rozpoczynamy od relacji z piątkowego meczu wyjazdowego Radomiaka z Polonią Warszawa, który zakończył się porażką Zielonych 1:4. Tak słabego występu Radomiaka od czasu powrotu na szczebel centralny 3 lata temu, jeszcze nie widzieliśmy.

Do pierwszego gwiazdka tego spotkania o Polonii mówiło się, że jest w dużym kryzysie. Warszawscy dziennikarze licytowali się na sektorze prasowym, ile goli i w których minutach Radomiak strzeli „Czarnym koszulom”. Nie ma się co dziwić, bo stołeczny klub zajmuje miejsce w strefie spadkowej, a do meczu z Radomiakiem wygrał wiosną zaledwie jeden mecz.

Sęk w tym, że już po pierwszych kilkunastu minutach widać było, kto ten mecz chce wygrać. Spójrzcie państwo sami. Tak wygląda walczący o awans Radomiak. Znajdująca się w strefie spadkowej Polonia prowadzi grę i za chwilę strzeli bramkę, a w tym czasie Zieloni przyglądają się biernie poczynaniom rywali. To 17. minuta meczu. O zmęczeniu nie może być mowy. Akcja trwa blisko minutę. Poloniści wymieniają podania niemal nieatakowani, a skoro żaden z zawodników Radomiaka nie jest w stanie odebrać piłki, to gospodarze przedostają się w pole karne i pada bramka z rzutu karnego. Brakuje słów, by to skomentować.

Ktoś zapyta, a jaki pomysł na grę w tym meczu miał Radomiak? Na podwórku mówi się na to „laga na aferę”. Akcje Zielonych opierały się na podaniu do jednego ze środkowych lub bocznych obrońców, a ci wysyłali długie piłki do przodu, czasami nawet ignorując podbiegających do podania rozgrywających. Do tego doliczyć trzeba całą masę błędów indywidualnych. Niedokładne podania, niedokładne przyjęcia piłki, przegrane dryblingi. Z samej pierwszej połowy można by pokazać kilkadziesiąt błędów indywidualnych. Ale szkoda oczu i nerwów.

Pozytywy? Mateusz Spychała. 19-latek jako jedyny gra na równym, dobrym poziomie w prawie każdym meczu. Nawet w tak słabym występie drużyny, do niego trudno mieć większe pretensje. Za ambicję wyróżnić trzeba też Szymona Stanisławskiego. Sęk w tym, że jego ambicja i bramka w drugiej połowie nie były wystarczające, by pozostać na boisku do końca meczu. Kiedy Radomiak gonił wynik, Stanisławski został zmieniony. Na pomocnika, Mateusza Stąporskiego. Tak uzasadnił to trener Robert Podoliński: - Chcieliśmy zabezpieczyć środek pola. Mateusz dał dobrą zmianę - tłumaczył szkoleniowiec.

Przedmeczowa konferencja prasowa. Tak trener Robert Podoliński odpowiedział zapytany o to, czy spodziewa się występu od pierwszych minut Daniela Gołębiewskiego, napastnika Polonii. - Nie wskazywałoby na to wiele. Myślę, że najrówniejszą formę prezentuje Krystian Pieczara.

Krystian Pieczara na boisko wszedł dopiero w 63. minucie. Do tego czasu Daniel Gołębiewski miał duży udział przy dwóch bramkach dla Polonii i generalnie był wyróżniającą się postacią w ofensywie gospodarzy.

Pytań można zadać po tym meczu bardzo wiele, choćby o to, dlaczego Maciej Filipowicz z jakichś kompletnie niewyjaśnionych powodów traktowany jest w Radomiaku jako prawy pomocnik. Albo dlaczego Radomiak popełniał proste faule na własnej połowie, mimo że na przedmeczowej konferencji trener stwierdził, że trzeba to ograniczyć. Ale w zasadzie te wszystkie pytania przykrywa jedno, ogólne – czy w tym momencie Radomiak to w ogóle jest drużyna, która zasługuje na awans do I ligi? Na ten moment w tabeli wiosny gorsza jest tylko Kotwica Kołobrzeg, która i tak Radomiaka ograła...

IV LIGA

Broń Radom przegrała derbowy pojedynek z Pilicą Białobrzegi 1:3 i tym samym szanse na mistrzostwo ligi, a tym samym awans do barażu o awans, bardzo zmalały. Optymizmem nie może napawać też fakt, że Pilica była zespołem dużo ambitniejszym i lepszym piłkarsko. Z kolei Broń zbyt często wdawała się w dyskusje z arbitrem, a zbyt rzadko przeprowadzała groźne akcje pod bramką rywali.

Pierwszą bramkę dla Pilicy zdobył w 10. minucie Marcin Rawski. Drugą dołożył po zmianie stron Zbigniew Obłuski. Broń odpowiedziała golem Kamila Czarneckiego w 71. minucie z rzutu karnego, ale pięć minut później również z jedenastego metra piłkę w siatce gości umieścił Marcin Rawski i było po meczu. Dużą rolę w ofensywie Pilicy odegrał Zbigniew Obłuski. Nie dość, że zdobył efektowną bramkę po indywidualnej akcji, to w wielu momentach brał na siebie ciężar gry i utrzymywał się przy piłce.

Dla Artura Kupca, który z Bronią jest mocno związany emocjonalnie, triumf w tym meczu był jednocześnie powodem do radości, bo udało się pokonać trudnego rywala, ale też powodem do smutku, bo tym samym szanse Broni na awans bardzo zmalały.

Po meczu w smutnym nastroju był z kolei Dariusz Różański, trener Broni - Być może potrzebna jest nowa miotła... - zastanawiał się po meczu. Strata Broniarzy do Victorii Sulejówek wynosi 4 punkty, a trzeba też dodać, że lider ma rozegrany jeden mecz mniej.

*********************************************

Proch Pionki wygrał swój pierwszy ligowy mecz od października zeszłego roku. Podopieczni trenera Mariusza Sztobryna pokonali 1:0 Grom Warszawa po golu Mateusza Szczepańskiego strzelonym w 90. minucie. W Prochu zadebiutował Andile Nqabeni, napastnik z RPA, który w swoim pierwszym meczu w zielono-białych barwach bramki nie strzelił, ale zaprezentował się z dobrej strony. Po zwycięstwie Proch wciąż jest ostatni w tabeli, ale do przedostatniego Orła Wierzbica traci już tylko jeden punkt. Choć szanse na utrzymanie w lidze są bardzo niewielkie, to przy takiej grze, jak w meczu z Gromem, Proch może zainkasować sporo punktów i godnie pożegnać się z IV ligą.

W 28. kolejce IV ligi Energia Kozienice przegrała z Mazurem Karczew 2:3. Dotkliwej porażki doznał Orzeł Wierzbica w Sulejówku. Nie dość, że podopieczni Rafała Stąpora spóźnili się o blisko półtorej godziny, to jeszcze przegrali aż 1:6. Odwołany został mecz Błonianki z Szydłowianką. Powód – zły stan boiska.

LIGA OKRĘGOWA

Zgodnie z oczekiwaniami bardzo wiele emocji przyniosło najciekawiej zapowiadające się spotkanie 22. kolejki ligi okręgowej pomiędzy Drogowcem Jedlińsk i Centrum Radom. Mecz zakończył się zwycięstwem zespołu z Jedlińska, dzięki bramce Michała Kucharczyka strzelonej w 94. minucie meczu. Gol wywołał sporo kontrowersji, bo zdaniem przyjezdnych napastnik Drogowca był na spalonym.

To drugi mecz z rzędu, w którym lider z Jedlińska zdobywa gola w doliczonym czasie meczu. Tak było też przed tygodniem, kiedy również Michał Kucharczyk strzelił bramkę na wagę jednego punktu w starciu z Zamłyniem Radom.

Drogowiec jest liderem tabeli i ma przewagę 7 punktów nad drugą Powiślanką Lipsko. Terminarz dla podopiecznych Pawła Góraka teoretycznie nie układa się dobrze, bo na rozkładzie pozostaje m.in. Powiślanka, a także trzecie w tabeli Mazowsze Grójec. Szkoleniowiec Drogowca uważa jednak, że z silniejszymi przeciwnikami jego zawodnikom gra się lepiej.

W 22. kolejce ligi okręgowej do niespodzianki doszło w Kazanowie, gdzie Iłżanka pokonała 2:0 Zamłynie Radom. Efektowne zwycięstwo przed własną publicznością zanotowała Powiślanka Lipsko, pokonując KS Potworów 3:0. Nie doszedł do skutku mecz Zwolenianki z Polonią Iłża. W Zwoleniu boisko nie nadawało się do gry po obfitych opadach deszczu.

Etykiety
Oceń ten artykuł
(1 głos)
TV Dami

Email Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Artykuły powiązane

TV Dami ON-LINE

live

Magazyn Informacyjny Urzędu Miejskiego


 

Transmisja obrad Rady Miejskiej