Goście nie potrafili bowiem odpowiedzieć skuteczną grą. Radomianie przedzierali się pod kosz i z bliska zdobywali wiele punktów.
- Najważniejsze, że wygraliśmy. Nadal pozostajemy w grze o najwyższe miejsca – podkreśla Wojciech Kamiński, trener Rosy.
W kolejnych kwartach Rosa kontrolowała sytuację. Po pierwszej połowie meczu gospodarze prowadzili 38:23. Potem zespół z Sopotu odrobił nieco strat, ale wciąż przewaga miejscowych nie podlegała dyskusji. Rosa pokonała Trefl 73:64. Trzeba jednak przyznać, że goście walczyli do końca i radomianie nie mogli pozwolić sobie nawet na krótkie rozluźnienie.
- Za szybko uwierzyliśmy w zwycięstwo – komentuje Wojciech Kamiński. - Rywale zaczęli trafiać i zrobiło się trochę nerwowo.
Radomska Rosa ma do rozegrania jeszcze dwa mecze w rundzie zasadniczej Tauron Basket Ligi. W poprzednich dwóch sezonach zespół z Radomia zajmował czwarte miejsce w końcowej klasyfikacji ekstraklasy.