Dzisiaj jest: 12 Sierpnia 2022    |    Dziś imieniny obchodzą: Klara, Lech, Julian
×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 38.

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 37.

Noc Kupały w skansenie

poniedziałek, 29 czerwiec 2015 17:27 Autor 

Były ogniska, wróżby i wianki. Było trochę magii, dużo tańców i trochę śpiewania. Muzeum Wsi Radomskiej jak co roku zaprosiło na niepowtarzalną, sobótkową noc.

- Która przeskoczy ogień, to się ożeni, ale tutaj taki wielki, to nie przeskoczysz – tak panie z zespołu obrzędowego z Rusinowskich opowiadały o dawnych wiejskich obyczajach. W sobotnią noc w Muzeum Wsi Radomskiej nie znalazła się ani jedna dziewczyna chętna do tego, żeby ogień przeskoczyć. Choć, zgodnie z tradycją, to właśnie w tę jedną magiczną noc można próbować znaleźć szczęście na całe życie. - Wszystkiego trzeba próbować. Wrzucić wianek, a nuż na drugi dzień przyjdzie ten wymarzony, wytęskniony na całe życie – mówi jedna z niewiast przybyłych na Sobótki do skansenu.

Były zatem i wianki. Niestety, na tej wodzie płynąć nie chciały. Białogłowom nie wróżyło to dobrze. – W którą stronę ten wianek popłynie, czy na północ, czy na południe. Jak stał w miejscu to ta panna nie wyszła za mąż. Jak popłynął na północ, to stamtąd miał być ten kawaler – opowiada Maria Siwiec z Gałek Rusinowskich.

Ale, jak przypominają etnografowie, Noc Kupały to nie tylko szukanie kwiatu paproci i swojej drugiej połówki. To także ludowe obrzędy związane z ogniem i wodą. - Sobótki obchodzono w najkrótszą noc w roku. To był taki moment przejścia. Przesilenie wiosenno – letnie. Odpędzano wtedy demony wodne, czyli wszystko, co się wiązało z wodą, bo woda wtedy nie była potrzebna już, zakończyła się wiosna, kiedy wszystko rosło właśnie dzięki wodzie, zaczynał się okres żniw, gdzie potrzebne było słońce a nie woda – mówi Aleksandra Żytnicka, etnograf z Muzeum Wsi Radomskiej.

W skansenie sobótkowy spektakl wystawił Teatr Poszukiwań z Resursy. Zespół z Gałek Rusinowskich pokazywał, jak to dawniej wianki się wiło. Były też tańce. - Myślę że jest to taki moment, kiedy człowiek może się połączyć z naturą i wrócić do takich naszych korzeni słowiańskich – mówi nam jedna z uczestniczek zabawy.

To, co w tym roku także było bardzo na plus: prawie nie było komarów. Była świetna zabawa i wspaniały klimat. I nawet jeżeli nie wszystkie panny znalazły swojego kawalera, to w końcu… kolejna szansa za rok.

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Email Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Artykuły powiązane

  • Domowy ogień od gromnicy

    Uroczystości Święta Matki Boskiej Gromnicznej odbyły się tradycyjnie w Muzeum Wsi Radomskiej. Organizatorzy przypomnieli dawne obyczaje polskiej wsi.

  • Zapomniany i zabawny zwyczaj świąt

    Liturgiczny wymiar świat dziś niekiedy schodzi na dalszy plan. Na dawnej wsi był niezwykle ważny. Wielką wagę przykuwano do pasterki. Drugiego dnia świąt w kościele było zabawnie, bo uczestnicy mszy obrzucali się...owsem.

  • Nowe inwestycje w skansenie. Umowa podpisana

    Będzie „Mała wioska” dla dzieci, remont kościoła św. Doroty i inne prace inwestycyjne. W Muzeum Wsi Radomskiej rozpoczęto realizację projektu pod hasłem „Wokół wiejskiej zagrody”. Dziś z kolei została podpisana umowa na unijne dofinansowanie inwestycji.

  • Integracja i pieczone ziemniaki

    Były pieczone ziemniaki, ludowe zwyczaje i dobra zabawa. Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy im Janusza Korczaka zaprosił dzieci do Muzeum Wsi Radomskiej. Tam odbyło się Święto Pieczonego Ziemniaka.

dami24 poleca

TV Dami ON-LINE

live

Magazyn Informacyjny Urzędu Miejskiego


 

Transmisja obrad Rady Miejskiej